poniedziałek, 21 grudnia 2015

Wracam sobie do domku, jak ten słowik na akację i kolację, wieczór taki piękny itd, itp, a tu cztery małe bomby i jedna duża do rozbrojenia. Ewka jeszcze nie w moro na szczęście, tylko w pajacyki w kropki. Jeden uśmiech na froncie.
Na pierwszy ogień biorę Ciebie, jak w samolocie: maska tlenowa najpierw na dorosłego! "Na zachodzie bez zmian?" zapytuję z uśmiechem. Jest, niebieski kabelek odcięty, trafiłam, uf...
Razem przystępujemy do akcji "lis pustyni", to ten lis, a nawet pięć lisków, któreśmy raczyli oswoić. Niech żyje pogodzona  rodzinka!
Saper Super pozdrawia Super Sapera!