Spacer nadziei
Czasami ktoś wejdzie na moją drogę, jak Archanioł Rafał i towarzyszy marzeniem, które mnie prowadzą - już nie wiem dobrych czy złych, potrzebnych czy nie....
Dziękuję Ci mój kochany Bracie, to właśnie o Tobie.
tchnienia
niedziela, 3 stycznia 2016
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Wracam sobie do domku, jak ten słowik na akację i kolację, wieczór taki piękny itd, itp, a tu cztery małe bomby i jedna duża do rozbrojenia. Ewka jeszcze nie w moro na szczęście, tylko w pajacyki w kropki. Jeden uśmiech na froncie.
Na pierwszy ogień biorę Ciebie, jak w samolocie: maska tlenowa najpierw na dorosłego! "Na zachodzie bez zmian?" zapytuję z uśmiechem. Jest, niebieski kabelek odcięty, trafiłam, uf...
Razem przystępujemy do akcji "lis pustyni", to ten lis, a nawet pięć lisków, któreśmy raczyli oswoić. Niech żyje pogodzona rodzinka!
Saper Super pozdrawia Super Sapera!
Na pierwszy ogień biorę Ciebie, jak w samolocie: maska tlenowa najpierw na dorosłego! "Na zachodzie bez zmian?" zapytuję z uśmiechem. Jest, niebieski kabelek odcięty, trafiłam, uf...
Razem przystępujemy do akcji "lis pustyni", to ten lis, a nawet pięć lisków, któreśmy raczyli oswoić. Niech żyje pogodzona rodzinka!
Saper Super pozdrawia Super Sapera!
poniedziałek, 23 listopada 2015
PUELLA SENEX
Czas ma różną gęstość, ciekawa to sprawa: zawartość czasu w czasie. Kiedyś był rozcieńczony i dużo, teraz zagęszcza się. Na osi "mojego"czasu nadłożyły się czasy życia bliskich, którzy już z tej osi poszli sobie - i nam też poszli - do Pana...
Jak zsumuje to mam już chyba z pięćset lat, istna wiedźma Ple-Ple z Fraglesów.
Tym czasem czuję się stara jak świat i zarazem nieznająca świata jak nowo narodzone dziecko.
Czas ma różną gęstość, ciekawa to sprawa: zawartość czasu w czasie. Kiedyś był rozcieńczony i dużo, teraz zagęszcza się. Na osi "mojego"czasu nadłożyły się czasy życia bliskich, którzy już z tej osi poszli sobie - i nam też poszli - do Pana...
Jak zsumuje to mam już chyba z pięćset lat, istna wiedźma Ple-Ple z Fraglesów.
Tym czasem czuję się stara jak świat i zarazem nieznająca świata jak nowo narodzone dziecko.
środa, 4 listopada 2015
Wzloty i upadki
Każdego dnia nowe rozdanie kart, dobrze że Ty zawsze jesteś przy stole.
Szkolne równanie z wieloma niewiadomymi to przy tym "pikuś" jak Ty to mówisz: ta córka jedzie tam, tamta wraca , stamtąd pojawia się Ktoś kolejny, na drodze czeka syn, drugi zmienił plan i naruszył trajektorie żmudnie opracowywanego lotu na tydzień do przodu. Gdzie też my wszyscy lecimy...?
Całuski, by opadły z oczu łuski!
Szkolne równanie z wieloma niewiadomymi to przy tym "pikuś" jak Ty to mówisz: ta córka jedzie tam, tamta wraca , stamtąd pojawia się Ktoś kolejny, na drodze czeka syn, drugi zmienił plan i naruszył trajektorie żmudnie opracowywanego lotu na tydzień do przodu. Gdzie też my wszyscy lecimy...?
Całuski, by opadły z oczu łuski!
wtorek, 3 listopada 2015
Widzę siebie jadącą na sankach w Parku Gagarina. Najmniejsza moja matrioszka to ta śmiejąca się dziewczynka, zasuwająca z "górki na pazurki". To esencja tożsamości. Nie wiem nic o Tobie, o szóstce dzieci, o tym czy tamtym zakręcie na życiowej drodze. Tu są tylko zakręty między świerkami i biały puch, w który BUCH!
Dobrze jest się rozcieńczyć, wiele osób i wydarzeń napiło się mnie, ugasiło mną żale, smutki, popiło mną radości. Woda żywa nie wysycha i zasila mnie ze swego świętego Źródła.
Zapraszam na herbatkę i pozdrawiam Cię Mężu!
Dobrze jest się rozcieńczyć, wiele osób i wydarzeń napiło się mnie, ugasiło mną żale, smutki, popiło mną radości. Woda żywa nie wysycha i zasila mnie ze swego świętego Źródła.
Zapraszam na herbatkę i pozdrawiam Cię Mężu!
coś
Eseje o dnie oka. Fotografia. Piękny tytuł. Co w sercu i na dnie dojrzeć można w źrenicy - wszak "piękno jest w oku patrzącego". Weszłam na powrót w kadr. 15 lat małżeństwa w tle, trochę się tam nie mieści.
Ale jest czułość, jak kiedyś była czułość filmu i jest zdjęcie poruszone, bo ujęło wzruszenie...
Lubię określenie: zdjęcie nieostre.
Chciałabym być nieostrym człowiekiem.
Pozdrawiam Cię Mężu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)